OGŁOSZENIE

Muzeum Ziemi Złotowskiej ogłasza konkurs plastyczny:
„Z gwiazdą po kolędzie”
Prace należy składać w siedzibie muzeum w terminie do 1 grudnia 2017 r.
Regulamin dostępny jest na stronie muzeum-zlotow.pl w zakładce: edukacja → konkurs

Blog_EIE

Ostatnie dni we Francji

  I tak jakoś czas szybko popłynął, że już pora pakować walizkę i myśleć o zalożeniu czegoś cieplejszego niż to, co nosiłam przez ostatnie dwa tygodnie. Ale... Zanim to uczynię kika słów o ostatnich dniach, a były one bardzo ciekawe i wyczerpujące. Oprócz oczywistości nauki gramatyki francuskiej- subjonctif present i passe oraz zajęć ze sztuki, czyli co zrobić, aby młodzież zainteresować nią(metody aktywizujące), udało mi się jeszcze odwiedzić Monaco, czyli księstwo znajdujące się o godzinę drogi pociągiem od Cannes. Wycieczka w to miejsce to nie lada gratka dla ludzi lubiących piękne widoki i zainteresowanych wysublimowaną architekturą. Szczególnie interesująca była wizyta w pałacu rodziny Grimaldich, który jest pięknym i bardzo zadbanym obiektem. Niestety, nie zrobiłam w nim żadnego zdjęcia, bowiem jest to zabronione- to pałac, w którym rodzina Grimaldich nadal sprawuje władzę i, co ważniejsze, prowadzi normalne życie. Udało mi się natomiast sfotografować z żołnierzem strzegącym bezpieczeństwa na placu przed pałacem. Również na nim porządku strzeże założyciel rodu Grimaldo Canella(na zdjęciach). Widoki ze wzgórza pałacowego są przepiękne i kontemplację ich polecam nie tylko wielbicielom pejzaży(na zdjęciach).

  Książęca rodzina Grimaldich wspiera również badania oceanograficzne, co zaowocowało założeniem muzeum o takim profilu niedaleko pałacu. Jest to przepiękny obiekt, mieszczący wystawę tak szkieletów zwierząt, preparatów, jak i samych okazów w ogromnych akwariach, skrywających się w piwnicach muzeum. Aby obiekt był wykorzystany w maksymalnych jego możliwościach, na dachu(w pełnym słońcu ) mieszkają żółwie(na zdjęciu), jest plac zabaw dla dzieci(na zdjęciu) oraz można podziwiać rzeźbę ogromnych rozmiarów rekina(na zdjęciu).

  Cannes, oprócz festiwalu filmowego daje mieszkańcom możliwość korzystania z różnych mediów, których zbiór mieści się w obiekcie będącym dawną siedzibą Rotszyldów(jedna z najbogatszych rodzin Europy przed wojną- pochodzenia żydowskiego), a teraz w zarządzie miasta. Miejsce to nazywa się Mediatheque i służy chętnym swoimi bogatymi zbiorami książęk, filmów, muzyki, gazet. Jest tam nawet mała sala kinowa, w której każdy może obejrzeć to, na co ma ochotę. Z tarasu tego obiektu rozpościera się piękny widok na park otaczający go. Na zdjęciu widać moją grupę podczas wycieczki do Mediatheque.

 Żegnaj Francjo! A bien tot!

 

 

Weekend pełen wrażeń

Jak każdy uczeń czekałam na piątek, ponieważ nie zamierzałam zmarnować czasu na leżeniu na plaży. Pogoda jest po temu sprzyjająca, lecz okolica czeka na odkrycie.

A więc piątek po południu to wizyta w Antibes. Jest to miasteczko niedaleko Cannes, w którym malował Pablo Picasso, co ma swój wyraz w muzeum, znajdującym się na niewielkim wzniesieniu nad samym morzem. Zobaczyłam w nim fotografie mistrza z różnych okresów jego życia, do których pozował razm ze swoją rodziną i znajomymi( P. Picasso na zdjęciu). Jest to również miejsce ekspozycji jego obrazów i ceramiki. Antibes to urocze nadmorskie miasteczko z niezliczoną ilością knajpek oraz sklepików oferujących turystom regionalne produkty.

Sobota upłynęła mi na wizycie w Grasse, czyli miejscowości słynącej z perfumerii Fragonard. Zapach roznoszący się po fabryczce przyprawia o drżenie właścicieli wrażliwego powonienia i mężow kobiet, które zauroczone produktami uszczuplą domowy budżet o kolejne euro.Miałam szczęście trafić tam na 70 rocznicę świąt jaśminu. Uroczystość została zaplanowana przez władze Grasse z wielką uwagą. Po ulicach i placach starego miasta chodziło kilka orkiestr grających różne muzyczne standardy(na zdjęciu). Oprócz tego widziałam króla i królową Włoch( Carrara to miasto partnerskie Grasse) razem z ich dworem. Wszystkim tym pochodom towarzyszyli mężczyźni rozpylający zapach jaśminu na nogi widzów- to była ogromna ulga w upale i radość zgromadzonych, którzy podstawiali stopy "do umycia". Jeżeli dorzucę do tego grupy rozdające kwiaty (na zdjęciu) i pochody aktorów na szczudłach(na zdjęciu) to wizja święta w tej miejscowości przedstawia się bardzo interesująco. Dodam tylko, że Grasse to miasto sportretowane przez T. Tykwera w jego "Pachnidle" i p. Suskinda w książce o tym samym tytule.

Nicea to miasto pełne turystów, a niedziela upłynęła mi na oglądaniu zabytków tego nadmorskiego kurortu. Rozległość Placu Massena(na zdjęciach) daje pogląd na rozmach włodarzy tego miasta. Przepięknie zaprojektowana przestrzeń to miejsce tak dla turystów, jak i mieszkańców Nicei. NIesamowite wrażenie robi rónież kaskada znajdująca sie na szczycie wzniesienia, górującego nad miastem. Można przy niej się schłodzić i odpocząć po męczącej wspinaczce na górę oraz porobić zdjęcia oszałamiających widoków(na zdjęciach).

Ze sztuką za pan brat

  I cóż można powiedziec o zajęciach językowych??? Gramatyka- subjonctif, conditionel(present lub passe) i "futury" i "simple" i nie wiadomo co jeszcze... Na szczęście Christelle jest wykładowczynią, która rozumie, że mało kto jest zachwycony tajnikami składni zdań francuskich. A więc tematy polityczne o charakterze ekonomicznym, dania narodowe, mentalność i zwyczaje poszczególnych narodów są równie istotne jak nauka.

  I cóż można powiedzieć o zajęciach ze sztuki??? Kiedy zobaczyłam wykładowczynię (Marie) i jej salę, byłam pewna, że to prototyp Sybilli Trelawney, czyli nauczycielki wróżbiarstwa Harrego Pottera. Rude włosy, wyróżniający się strój, bogata nietypowa biżuteria i nastrój, który tworzy, przypominają właśnie tę czarownicę. A sala? Aby się skupić, w powietrzu krąży zapach mięty, w tle słychać delikatną orientalną muzykę, na drzwiach wiszą dzwonki wietrzne, a na stołach rozłożonych jest mnóstwo drobiazgów służacych do ćwiczeń- piórka, maski(różnych gatunków i kolorów), słomiane strachy na wróble, skakanki i tylko pani, która tam sprząta, wie co jeszcze. Zadania, które dostajemy do wykonania wcale nie sa łatwe. Trzeba wcielić się w wiele ról i w wielojęzycznej grupie dogadać wszelkie szczegóły wykonania ćwiczeń. Na zdjęciu Marie i nasza grupa(część).

  Zagadka dla chętnych- jakie filmy znane na całym świecie przedstawia bok jednego z budynków przy Starym Porcie w Cannes?( na zdjęciu).

  I ostatnia sprawa na osłodę- rzeźba przed merostwem miasta. Cukierek, że palce lizać!

Pierwsze spostrzeżenia

Cannes dla Polaków spragnionych letnich temperatur jest rajem. Bujna roślinność pokazuje, że również dla niej to miejsce jest niesłychanie przyjazne. Blichtr tego świata doskonale widać w tym mieście na każdym kroku- mnóstwo ludzi wszelkiej narodowości, ochroniarze pilnujący vip-ów i sklepów znanych marek, samochody przyprawiające o szybsze bicie serca nawet odpornych na ich wdzięki i ciągły ruch- ludzie idący na plażę, kelnerzy zapraszający do licznych knajpek, mężczyźni grający w bule, dzieci proszące o cokolwiek rodziców, turyści robiący sobie zdjęcia ze wszystkim co jest godne uwagi lub nie...Campus Intenational de Cannes (moja uczelnia) jest wyjątkiem od tej sytuacji. Wszystko ma tam swoje miejsce i jest precyzyjnie zorganizowane. Razem ze mną w grupie językowej są przedstawiciele wielu narodowości- Argentyńczycy, Hiszpanie, Turek, Dunka, Szwajcarzy, Niemcy i ja- Polka. Zobaczymy co przyniosą kolejne dni:) Na zdjęciu schody słynnego pałacu festiwalowego z czerwonym dywanem(i ja).

 

Na zajęciach czas szybko płynie

Czytając wpisy na blogu naszych koleżanek z poprzednich grup piszących o niezmiernie absorbujących zajęciach i o braku czasu mieliśmy pewne wątpliwości... Szybko okazało się jednak, że zajęcia językowe mogą być bardzo zajmujące. Jak pisaliśmy wcześniej nasze zajęcia trwały od 9.00 do 15.30 i odbywały się w trzech blokach, zawsze w międzynarodowym składzie. Niezależnie od tego czy dotyczyły: listening & speaking, vocabulary czy pronunciation lub reading zawsze były bardzo urozmaicone. Pracowaliśmy w parach, grupach lub wszyscy razem. Czasami była to analiza tekstu i ćwiczenia gramatyczne, a czasami gry i zabawy. Zaskakujące było to, że tak świetnie bawiliśmy się w grupach gdzie różnica wieku sięgała nawet 20 lat. W czasie zajęć poruszaliśmy przeróżne tematy, opowiadaliśmy o swoich rodzinach, narodowych tradycjach, o kulturze swoich krajów, niejednokrotnie brakowało znajomości angielskich słów co tym bardziej zachęcało do nauki nowych. Nasi nauczyciele byli bardzo wyrozumiali, ale też wymagający. Nie wypadało się spóźniać na zajęcia czy też przyjść bez zadania domowego. Czasami czas wolny, a było go niewiele spędzaliśmy z naszymi nowymi "koleżankami z klasy" - pokonaliśmy wielką barierę - zaczęliśmy komunikować się w języku angielskim. I nagle okazało się, że to już ostatni dzień zajęć, że to ostatnie "see you... , bye... " Wraz z certyfikatami otrzymaliśmy ostatnie zadanie domowe "Don't stop learning English!" Odrobimy je z przyjemnością.
 
 
 

Strona 1 z 7

Czas Zawodowców BIS

 

Fundacja Edukacyjna „Perspektywy” potwierdza, że Publiczne Technikum nr 2 im. Jana Pawła II w Zespole Szkół Ekonomicznych w Złotowie jest wśród 100 najlepszych techników w Polsce sklasyfikowanych w Rankingu Szkół Ponadgimnazjalnych PERSPEKTYWY 2014 i przysługuje mu tytuł "Złotej Szkoły 2014”.

 

 

 

 

Free business joomla templates

Informacje o plikach cookie Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Informacje o cookie.

Akceptuje cookie na stronie.

EU Cookie Directive Module Information